środa, 23 stycznia 2013

Poznaj metody zdobienia paznokci- water marble

Cześć Dziewczyny :**
Tak właśnie oczywiście spóźniona w zabawie nadrabiam zaległości które mi się narobiły. Ale akurat ten motyw nie dlatego jest opóźniony tylko z powodu hmm dość ciekawego.
A to stało się tak, że mój cały entuzjazm który miałam przed spróbowaniem tej techniki prysł jak bańka mydlana w różanej kąpieli gdy tylko podjęłam się próby zrobienia pierwszego paznokcia. 
Wiedząc że nie mogę się zniechęcać zaczęłam kolejne, które okazały się być jeszcze większymi porażkami. 
Do teraz nie mam pojęcia jak Dziewczyny to robią. Dwa dni oglądałam filmiki instruktażowe a i tak water marble okazał się techniką która przeze mnie jest nie do pojęcia. próbowałam wszystkiego różnych temperatur wody, różnych lakierów i tak pierwsza kropla ładnie mi się rozchodzi a reszta ląduje na środku i odbija się na paznokciu w postaci jednej wielkiej plamy. 
Tak więc nie pokochałam się z tą techniką i szczerze mówiąc czuję się trochę zniechęcona i zawiedziona bo efekty są piękne. Z całego serca zazdroszczę innym Dziewczynom za to że w ich wykonaniu wygląda to tak pięknie. 
Żeby nie było tak że nic nie dodam to pokażę Wam zdjęcie mojej próby. I mam nadzieję że będziecie miały dla mnie jakieś wskazówki bo water marble oficjalnie stało się moim koszmarem hihi 
Mimo wszystko dziękuję Asi że dodała to do zadań bo inaczej nie pokusiłabym się chyba o spróbowanie :)




4 komentarze:

  1. ciężko coś poradzić odnośnie lakierów, ja miałam nowe z safari i na początku bardzo ładnie się rozpływały, ale teraz już się nie nadają za to miałam też jedne z safari który trzymam już od dwóch lat i teraz ładnie się rozpływał więc nie mam pojęcia od czego to zależy, a wodę zawsze biorę zimną i dodaję trochę zmywacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raz dodałam zmywacza i lakier mi na dno spływał w kształcie kuli ;o

      Usuń
  2. Ja też nie wiem od czego to zależ bo 1 klopla zawsze ładnie się rozlewała a reszta juz nie wiec nie wiem sama :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mi też ta metoda w ogóle się nie udaje... już nawet nie próbuję

    OdpowiedzUsuń